| Latali dla takich jak ja. |
|
|
|
To już ponad tydzień, trudno w to uwierzyć, jeszcze trudniej się z tym pogodzić :( Przed oczami ciągle mam radosna twarz pułkownika Marfickiego, on sie tak cieszył, że będzie latał przed polska publicznością.
Na piątkowym treningu pokaz Su-27 pozamiatał inne maszyny, potęga Flankera przyćmiły blask holenderskiego czy belgijskiego F-16, nawet francuski Rafale nie wytrzymał konkurencji. Su majestatycznie latało pod radomskim niebem, przyprawiając mnie o gęsią skórkę hukiem pełnego dopalania. Pierwsze moje spotkanie z tym samolotem wypadło REWELACYJNIE!
Sobota spłatała wszystkim przykrego psikusa, pokazy praktycznie się nie odbyły, za to był czas na selekcje i obróbke zdjęć z piątku, korzystając z okazji na stoisku firmy Sony na ploterze Epsona wydrukowałem powyższą fotografię w wielkim formacie (ok. 1 metr szerokości). Wieczorem czekając na przylot grupy Red Arrows natknęlismy sie na grupę Białorusinów, wśród których byli piloci Su-27 - płk Aleksander Marficki oraz płk Aleksander Żurawlewicz.
Warunki sprzyjały do tego aby z tuby wyciagnąć wielką fotografie do podpisu, łamanym rosyjskim, podpierając się polskim wstawkami poprosiłem o autograf. Aleksander Marficki był trochę zaskoczony, z jednej strony formatem a z drugiej strony tempem pojawienia sie takiego zdjęcia.
- Eta my?
- Eta wy.
- Z wcziera?
- Da, z wcziera.
Potem była lekka konsternacja czy pisac cyrylicą czy pa angilskij choć chciałem pa ruski poszło jak poniżej.
Na koniec płk Marficki zażyczył sobie wspólne zdjęcie, niestety było zbyt ciemno a A850 nie posiada wbudowanej lampy błyskowej :( dlatego umowiliśmy sie na zawtra poslie paliota. Na odchodne obdarowalem lotników swoim albumem, chyba nie mogli uwierzyć, że to dla nich bo się dwa razy upewniali czy na pewno dla nich. Ich radośc przypominała mi moją radość gdy ktoś na zachodzie mnie obdarował w momencie gdy w Polsce trwala komuna. Jako, że Białorusinów było 4 a albumów tylko dwa przy ogladaniu wyrywali je sobie z rąk, pomyslałem, że do samochodu nie mam daleko, poprosiłem jednego z nich aby poszedł ze mną, dostał całą paczkę - cieszył sie jak dziecko, ja też :)
W niedzile od rana drukowalismy fotografie Su dla pilotów, ok godziny 10 namiot Sony odwiedził Aleksander Marficki, był bardzo radosny i uśmiechniety, cieszył się, że może latac przed polska publicznością. Potwierdziłem swoja obecność poslie paliota oraz fakt przybycia z prezentami fotograficznymi, czułem, że bardzo mu zależy na tych fotografiach. O 12:30 wyjechałem z lotniska na drugą stronę, pod płot - poniżej ostatni ich pokaz, latali dla takich jak ja.
|

